Ale zimno, ale mróz….

Ale zimno, ale mróz….

Zawsze mówiłam, że lepsze jest wrogiem dobrego. Właściciel serwera, idąc z duchem czasu, wprowadza „ulepszenia”, za którymi ani ja, ani mój staruszek laptop, po prostu nie nadążamy. Nie wiem czy uda mi się dalej prowadzić stronkę, ale nie poddaję się. I tak już pewnych wpisów i zdjęć nie ma sensu wstawiać, chociaż miałam całą galerię świąteczną i noworoczną. Wyjątkowo udało mi się zrobić Zuli kilka świątecznych fotek, chociaż nie było białych Świąt.

Jednak zima dała o sobie znać już w sylwestrowy dzień. Zrobiło się biało i mroźno. Nareszcie jest tak, jak to dawniej bywało. Nie ukrywam, że największym problemem jest zamarznięte oczko wodne, które dla Zuli jest jedynym źródłem wody do picia. Znalazłam jednak sposób, aby razem z karmą przemycać chociaż odrobinę płynów. Większą ilość Zula uzupełnia jedząc śnieg.

Dla Zuli, ani śnieg, ani mróz, nie stanowią żadnego problemu. Najważniejsze, że dalej może ganiać za wiewiórkami i ptakami /na szczęście tylko ganiać!/. W śniegu udało się znaleźć ukochane piłeczki, bez których nie ma zabawy.

Nie wiemy jak długo ta zima potrwa. Najbliższe dni mają być dalej mroźne, co oznacza, że śnieg prędko nie zginie. Więc, cieszmy się, że jest tak pięknie i mamy ochotę na zabawę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *