Kaczki, kaczki…
W ostatnich dniach staw w Parku Miejskim został opanowany przez niezliczoną ilość kaczek. Muszę przyznać, że nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek wcześniej coś takiego się zdarzyło. Postanowiłam więc wziąć dziewczyny na spacer i zobaczyć tą kaczą inwazję. Widok niesamowity, częściowo zamarznięta tafla wody i wszędzie pełno ślicznych, kolorowych kaczek.
Musiałam bardzo uważać, bo nie wiedziałam do końca jak zachowają się moje psy na widok takiej ilości dzikiego ptactwa. Nie ryzykowałam więc i na wszelki wypadek Cuba została w kagańcu przywiązana do ławki, podczas gdy ja robiłam zdjęcia wyjątkowo spokojnej Jumie.
Niestety, ta „sielanka” nie trwała długo, gdyż dołączyli do nas ludzie, którzy przyszli pokarmić kaczki. Na stawie zapanowało podniecenie, ruch, kaczki zaczęły wychodzić na brzeg. Dla Jumy tego było za wiele. Najpierw zaczęła nerwowo biegać, oszczekiwać kaczki, a na koniec po prostu wskoczyła do wody.